Akt pierwszy - Scena III

NOSKOWSKI, Zygmunt

4 voix · PIANO., PIANO., Lykon, Livia

× 1,00
100 %
Mesures à

Chargement de la partition…

Paroles

Lykon

O pani, moja dłoń wprawna do lutni a nigdy wmej duszy nie braknie pieśni, gdy przemówisz doń! Dopóki boleść serca nie wysuszy, Będę ci śpiewał Jeśli pieśni chcesz radosnej. Lutnia zabrzmi czarem wiosny. Chociaż wsmutku dusza tonie. Tyś bóstwem naszem o pani. Tyś nam opieobroMy wszyscy tobie oddani A serca nasze wdzięcznośpłoTy słodzisz losy ciężkiej niewoli, niech Henos ci zapłaci! To bo!li Kiedy zserc naszych niesiem ci ofiary, Ty to pochlebstwem zwiesz? Pani! choć wszystkim odmawiasz wiary, wdzięczności mojej wierz. Do Apolina wyroczni szło dwóch pielgrzymów zdaleka Jeden na losy narzeka Na łzawe smutne. Może cierpienie go czeka straszne okrutne U Apolina wyroczni. ! ! Kochać? Gdy serce niewola ziębi? Pani, niewolnik czyż się odważy mówić odgaku niebu wznieść dłonie! ! ! ! ! O bogi, o bogi! Raz niewolnik wwolnej zakochany, wiódł wtęsknocie życia dni, Miał na rękach powróż i kajdany, A na oczach nie miał łzy Więc gdy kochał, kochał nie kochany gdy mu serce palił żar. Bóg mu wtedy zesłał sen świetlany pełen złudnych szczęścia mar Chwilę jejechwilę mawolny i kochany żył Serce lubej dlań miłośdrgało, zust jej czar i rozkosz pił. On do pieśni wlał miłość caKtówgłębi serca krył. Gdy tak marzył u stóp ubóstwianej znikły nagle złote sny. Znów na rękach ujrzał swych kajdany, Woczach poczuł gorzkie łzy. I znów kochał kochał nie kochany, wiódł wtęsknocie życia dni Ach! biada! ach! biada! biada! biada! ach! Tyś zrozumiała! Więc wiesz, co się wsercu mem dzieje Więc wiesz, że się męczę, szaleję, Żeś ty mi duszę zabrała Żem ja robak nizki podły śmiał zamarzyć o tem niebie, gdzie mnie oczy twe zawiodły Że ja kocham, że ja kocham, kocham ciebie! Teraz wydaj mię na męki! Rozkośmierć ztwojej ręki Zabij a kochać będę i po zgonie! ! zdrowa Liwio! ! Ach! ! ! !

Livia

Zbliż się! Ja pragnę piosenki smętnej a rzewnej Jak blady promień jutrzenki. Czy wlutni spiewnej masz tapieśń? Tyś smutny Lykonie? Wszak jam ci padomiłościLubię pieśń podziwiam a ciebie nad innych ręwyniosłam życzliMów czego pragniesz? codasz dla siebie? A! ty pochlebiasz, wzorem twych braci Nie tego chciałam. ! Wierzę więc śpiewaj! Nie chcę tej pieśni! ! przestań źle wybrałeś! Bogowie teraz mildla nas ludzi Ty wgłębie duszy własnej nie spojrzałeś. Nie dałeś pieśni, co serce obudzi. Co masz wduszy na dnie wgłębi Czy tylko gorycz niewoli? Nigdyż sięcym żarem nie zakłębi, Nie wypowieco boli? ! Czy ty nie kochasz? A jednak wiem, że zdziewic najpiękniejsza o tobie marzy, Że coraz bledsza, coraz smutniejsza. Ach, na twej twarzy zakwitł rumieniec, przyznaj się Lykonie! ! ! ! Ja o Selenie mówię więc mów śmiało żem dobra pani, dowiodę jeśli twe serce tak ukochało Ja. was poczę i dam swobodę, będziecie wolni, szczęśliwi, Lykonie! Ty nie dziękujesz? Więc lutnię weź wdłonie! Gdy słowo me rani, zapomnij a ztwego cierpienia zaczerpnij do pieśni natchnienia! Biedny Lykonie mój! Precz zuchwały! Lykonie! Lykonie! ! !

Copyright 2022 Narodowy Instytut Fryderyka Chopina (https://polishscores.org) — License CC-BY-4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by/4.0)

Connectez-vous pour copier cette partition dans votre espace et l'annoter. La partition d'origine, elle, ne change jamais.